Przedstawienie się już rozpoczęło. Na sali zapadła cisza.- Czy ty zawsze musisz się spóźniać- powiedziała Franczeska i skrzywiła się.- Przepraszam cię ale siła wyższa- Miałam niespokojny dzień, oświetlenie z mojego starego grata zostało, jakby to określić…..na parkingu przed firmą.- Niby jak co się stało? – Miałam drobny wypadek, jakiś kretyn wjechał mi w przód, obie lampy zbite i zderzak do roboty – powiedziała Agnieszka.

-Cicho to teatr a nie bazar- krzyknął jakiś gbur z tyłu.- Przepraszam- Faktycznie jest za głośno rozmawiały, ale kto by nie rozmawiał w takich okolicznościach. -A gdzie Ewa- powiedziała jedna z lasek lecz tym razem cichutko. – W wc, to już siódmy miesiąc i często chodzi do kibla. Agnieszka poczuła czyjąś dłoń na ramieniu.- Cześć laska, nareszcie jesteś- Kalina uścisnęła ją mocno i pocałowała w policzek.-Jak leci? -Wszystko ok ale mogło by być lepiej..

- Nie mów wyglądasz cudownie, też bym tak chciała kiedyś- powiedziała z uśmiechem Agnieszka. Faktycznie subtelne oświetlenie na sali sprawiało że Kalina wyglądała tak promiennie jak nigdy przedtem. -Było iść do baru a nie do teatru jak chcecie pogadać- wyburczał ten sam głos co wcześniej.- A żebyś wiedział że pójdziemy- warknęła Emila i pokazała język w stronę gbura. -Wychodzimy stąd laski- dodała. Wszystkie jak na rozkaz wstały i wyszły.

- Zapomniałabym- szepnęła Agnieszka w stronę Kaliny- Mam pobite lampy w samochodzie i zderzak w rozsypce.- Opowiesz wszystko przy piwie- odpowiedziała przyjaciółka. – Dziewczyny, dlaczego właściwie umówiłyśmy się w teatrze?- wtrąciła Emila. Wszystkie parsknęły śmiechem. Żadna z nich nie znała odpowiedzi.

Tags: , , , ,

Comments are closed.