Nawet nie wiecie jak skomplikowane jest wycięcie swojego drzewa. Jeżeli wszystko chcecie przeprowadzić zgodnie z litera prawa, to na początku musicie mieć zezwolenie na wycięcie tego drzewa. Tak, tak, bo wasze drzewo to może i jest, ale wyciąć jego nie możecie. Nie mówię tu o małych drzewkach, w tej kwestii się nie orientuję bo nie o takie chodziło. Chodziło o duże i stare już drzewo, które rosło sobie koło domu. Pewnie bym go nie wycinał, ale sąsiad wiecznie marudził, że liście spadają na jego podwórko, że gałęzie mu słońce zasłaniają. Koszmar nie sąsiad, ale jak cos chce pożyczyć to do rany gada przyłożyć można. No tak czy siak przyszedł czas na to drzewo. Jak już się postarałem o papiery, to teraz przyszedł problem natury technicznej – jak ja mam to drzewo ściąć? Znalazłem firmę, która w swojej ofercie miała cos takiego jak wycinka drzew. Przyjechali popatrzyli i stwierdzili, że to dłuższa zabawa.
Ciekawostką był napis na podnośniku, pielęgnacja drzew, wycinka i nasadzenia. Pomyślałem sobie, ładna pielęgnacja drzew co polega na wycinaniu ich, no ale ich firma ich slogany… Dość sprawnie im to nawet poszło. Zaczęli od ścinania gałęzi, sąsiad tylko stał i patrzył czy im jaka spadająca gałąź na płot mu nie spadnie, ale się rozczarował, bo co większą gałąź zabezpieczali liną przed takim właśnie upadkiem. Jak już drzewo nie miało gałęzi, zaczęli je ścinać od góry po kawałku. Jak się dowiedziałem, w tym przypadku nie można było ściąć przy pniu całego drzewa za jednym zamachem, bo sąsiad by miał w dachu niezłą dziurę. Choć to akurat moim zdaniem było powodem za takim właśnie ścięciem tego drzewa. Drzewo ścięli, korzenie wykopali, nawet mniej zapłaciłem, bo drzewo ścięte mi odliczyli od usługi – mieli je sprzedać jako drewno kominkowe.
Tags: pielęgnacja, wycinka